Korki w drodze na Rysy, tłumy przed Morskim Okiem, kilometrowe kolejki w schroniskach. Stanowczo nie to sobie wyobrażałeś, idąc w góry. Prędzej myślałeś o samotnych szlakach, rozległych halach pozwalających na chwilę refleksji i pięknych widokach, których nie zasłania mrowie turystów. Poniżej przedstawiamy sześć porad na to, jak sprawić, żeby w górach odnaleźć spokój i ciszę, a nie tłum zdenerwowanych swoją obecnością rodaków.

Postaw na hipsteriadę

Po pierwsze, w sezonie, w weekendy, wybieraj mniej popularne góry. Babia Góra, Turbacz, Śnieżka czy wejście nad Morskie Oko mogą zaczekać na jesień. Beskid Sądecki czy Beskid Niski też oferują piękne widoki, ale nie trzeba tam czekać w kolejce na szczyt, a przy odrobinie szczęścia przez cały dzień można się cieszyć samotnością na szlaku.
Tutaj znajdziesz kilka mniej uczęszczanych tras, na których nie tłumów.

Beskid Wyspowy

Idź wbrew potokom

Wszyscy wychodzą w góry w okolicach ósmej rano? Zaopatrz się w czołówkę, mapę i prowiant i wyjdź po południu. Albo o piątej rano. Rankiem na 90% będziesz sam, a popołudniu co najwyżej będziesz mijał ludzi schodzących w dół.

Unikaj gór z wyciągami i takich, na które można wyjechać autem

Jeśli na jakąś górę prowadzi wyciąg czynny latem, prawdopodobieństwo “obłożenia” góry zwiększa się. Kolejka gondolowa na Jaworzynę Krynicką jest szybka i wygodna, za to na szczycie czeka na Was ludzkie piekło. Chociaż w tym przypadku akurat wystarczy odejść kilkaset metrów od wyciągu, żeby cieszyć się względnym spokojem.
Inną kategorią są góry, w których bliską okolicę można podjechać autem. Kto był w słoneczny, letni weekend na Kudłaczach czy Równicy, wie, o czy mowa.
Można dojechać, to znaczy że można się spodziewać tłumów.
Wszędzie, gdzie dotarcie wiąże się ze sporym wysiłkiem – prawdopodobieństwo uniknięcia skupisk ludzkich jest znacznie większe.

Trasa na Rysiankę

Planuj dłuższe trasy

Ludzie lubią chodzić na skróty. Może to banał, ale w górach w pełni prawdziwy. Najkrótsze szlaki do schronisk lub na szczyty są zazwyczaj najmocniej obłożone. Czasami warto zawczasu przestudiować mapę i nadłożyć kilka kilometrów, żeby cieszyć się samotnością. Najlepszym przykładem jest czarny szlak ze Złatnej Huty na Rysiankę – zarówno latem, jak i zimą zmienia się w ludzką autostradę. Tymczasem na Halę Rysiankę można dojść również szerokim trawersem, na którym w letni weekend spotkaliśmy dosłownie dwie osoby, choć jest zaledwie kilka kilometrów dłuższy.

Nie bój się złej pogody

Zapowiadany jest lekki deszcz? To nic, upalnym latem przynosi tylko orzeźwienie. O tym, jak nie zmoknąć na szlaku już pisaliśmy. Deszcz skutecznie odstrasza niedzielnych turystów. Oczywiście nie ma co się pchać na Orlą Perć, gdy zapowiadane są burze, ale lekki deszczyk w Beskidach nikomu nie zaszkodzi. 

Deszcz w górach

 

Zostań na noc w schronisku

Schroniska górskie nie są już miejscami oferującymi noclegi tylko w pokojach wieloosobowych czy na glebie. Przez ostatnie lata przeszły prawdziwą rewolucję, niektóre mają nawet pokoje z łazienkami. Ta opcja oczywiście wymaga wcześniejszej rezerwacji miejsca (no chyba, że nie przeszkadza nam spanie na glebie w sali wspólnej) ale za to oferuje nocleg nad chmurami w pięknych, widokowych miejscach. Namiary na beskidzkie schroniska znajdziecie tutaj.
Nocując w schronisku odpada konieczność wchodzenia i schodzenia tego samego dnia, a zarówno trasa, jak i sama wycieczka mogą trwać znacznie dłużej. Bez porównania jest również doświadczenie samych widoków i atmosfery, gdy wszyscy już zejdą do swoich samochodów, a następnego dnia można obudzić się w samym sercu gór spoglądając na zamglone doliny i zapierające dech w piersiach wschody słońca.