Relacja kierownika polskiej wyprawy na K2 z 1976 roku.

Lubię stare górskie książki, pisane w zupełnie inny sposób, niż dzisiaj. Wstęp, rys historyczny, szczegółowy opis chronologiczny całej wyprawy, od walki po pozwolenie, przez transport, organizację wyprawy, aż do drobiazgowego opisu akcji górskiej.

Mało tu miejsca na emocje, niby nuda, ale jest coś niesamowicie wciągającego w tej spokojnej narracji, naszpikowanej smaczkami i anegdotami o polskim środowisku górskim z lat 70.
To bezcenna pozycja dla kogoś, kto chce się dowiedzieć, jakich polskich przekleństw używały dzieci z Askole, na czym zarabiał chciwy wójt górskiej wioski, ile papierosów wydzielano szerpom podczas karawany, w jakich butach wychodzili na akcje polscy himalaiści i w jakich namiotach spali.

Ciekawy jest również głos Kurczaba w kwestii sprowadzania chorego z wysokości powyżej 7700 m – „Klaus zaczął się zastanawiać nad organizacją transportu chorego, ale czy poważnie można było wierzyć w zniesienie sparaliżowanego z wysokości 7700 m?” – już w latach 80 wiadomym było, że jest to niemożliwe. To ciekawy argument w obliczu dyskusji, które parę lat temu przy okazji tragedii na Broad Peak przetoczyły się przez Polskę.

Janusz Kurczab, „K2 8611. Ostatnia Bariera”, Sport i Turystyka, Warszawa 1980

Trasy na weekend, górskie szlaki, alerty pogodowe – więcej o górach na naszym profilu na Facebook!