Godzinę jazdy od Krakowa leży mało popularne pasmo Beskidu Wyspowego – Pasmo Łososińskie z Miejską Górą, Łysą Górą i Szałaszem. Długo szliśmy asfaltem wzdłuż domów, co miało oczywiste minusy w postaci drogi asfaltem wśród domów ale też plusy – to dobra trasa na rowerek i wózek. Przynajmniej do pewnego momentu – potem droga kończy się i zaczyna się dość szeroki, ale niekiedy kamienisty szlak.

Zatrzymaliśmy się w uroczym agro w Sowlinach, u Krystyny. To tam jest ustawiony punkt startowy poniższej mapy. Samo miejsce bardzo przytulne. Nam do gustu najbardziej przypadły stare sprzęty, krajalnica, zastawy, komody, wszystko jak u Babci. Pierwsze plany wiązały się z wyjściem na Sałasz (968 m.n.p.m.). W okolicach stacji wyciągu zweryfikowaliśmy je i ruszyliśmy na bliższą, Miejską Górę (716 m.n.p.m.). To miejska trasa spacerowa, więc infrastruktura jest całkiem przyzwoita (wiaty, kosze na śmieci, ławki).

 

Z samego szczytu rozciąga się przepiękna panorama na Gorce, Pasmo Radziejowej, Pasmo Jaworzyny i Beskid Wyspowy. Na samym czubku góruje wielki krzyż, podświetlany nocą. Ze szczytu możemy zejść od drugiej strony, przez las, trochę węższą drogą – robiąc pętelkę do Sowlin. Po zejściu z kamienistej drogi na asfalt, znowu możemy podziwiać piękne panoramy, tym razem na Pasmo Łososińskie oraz Łopień i Mogielicę.