W naszym górskim życiu doszliśmy do takiego etapu, kiedy nasz prawie trzyletni, ważący pewnie z jakieś 18 kilogramów syn, jest już za ciężki, by bez ryzyka uszkodzenia kręgosłupa rodzica dźwigać go w nosidle, ale wciąż za mały, by samodzielnie pokonywał górskie szlaki. Wózek, nasz nawiększy sprzymierzeniec przez pierwsze dwa lata życia Stanisława, już dawno poszedł w odstawkę.

Szlaki, które przetestowaliśmy i nadają się na przejazd wózkiem, znajdziecie tutaj!

Rower w górach

Z nosidłem więcej szlaków jest dostępnych, wózkiem wiadomo, nie wszędzie da się wjechać. Największym minusem nosidła, oprócz oczywiście tego, że swoje waży i jego zawartość jest niestabilna i nierzadko głośna, jest jego ograniczona pakowność. Nieważne, czy masz nosidło z kieszonką pod siedziskiem, czy nie – w porównaniu do plecaka miejsca w nim jest zawsze stanowczo za mało. Zwłaszcza, gdy idziesz w góry z dzieckiem.

Więcej porad na temat przygotowania dziecka do wyjścia w góry znajdziesz tutaj

Podczas ostatniej wyprawy na Halę Krupową postanowiliśmy wykorzystać miłość Stanisława do swojego rowerka biegowego i zabraliśmy go ze sobą. Póki co jeszcze z punktowym wsparciem nosidła na trudniejszych fragmentach, przy mocnej obstawie rodziców – zwłaszcza przy zjazdach – możemy ogłosić sukces! Udało się! Wjechał!

Rowerek w górach

Na początek wybraliśmy mało wymagający i krótki szlak z Sidziny Wielkiej Polany, który znaliśmy dobrze, wcześniej parokrotnie zrobiliśmy go z wózkiem. Czas przejścia zajął nam duuuuużo więcej niż przewidywane półtorej godziny. Nie pośpieszaliśmy, zatrzymywaliśmy się tyle razy, ile było potrzeba, zaglądaliśmy do każdej kałuży, sprawdzaliśmy trasy przejścia mrówek – słowem, wykazywaliśmy się anielską cierpliwością. Nie chcieliśmy zrazić dziecka poganianiem, chcieliśmy, żeby przejście górskimi szlakami kojarzyło mu się z tym, z czym kojarzy się jego rodzicom – relaksem i aktywnym odpoczynkiem.

Trasy na weekend, górskie szlaki, alerty pogodowe – więcej o górach na naszym profilu na Facebook!

Z czasem udoskonaliliśmy system – kij trekkingowy przymocowany pod kierownicą pomaga wyjechać pod górę. Przy zjazdach natomiast najlepiej sprawdza się kij przymocowany pod siodełkiem – pomaga w asekuracji, gdyby Staś się za mocno rozpędzi.
Uwaga! Ostrzegamy, że zarówno przy podjazdach, jak i przy zjazdach system rowerkowy wymaga dodatkowej asekuracji przez rodzica i zachowania zdrowego rozsądku!